á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Nie, zaczęło się od psa i spaceru...
A może początek to dom i małe miasteczko, Czarne i przeznaczenie? Pewnie tu jest trup pogrzebany, winowajca tego wszystkiego? Możesz szukać i dywagować, co i tak nie zmienia faktu, że ze strachem, ale i ciekawością literacką zanurzasz się w tej historii, co jak wzburzona rzeka snuje się po kartach „Tuż obok” Agnieszki Olejnik.
Małe miasteczko, plotkujący ludzie i Anna z psem, (...) która nie wie, co ją czeka. By zatrzasnąć z hukiem drzwi do tego, co było, zaczyna nowy etap życia. Szuka świętego spokoju i wytchnienia, lecz próżno mają się te plany do tego, co los szykuje w zanadrzu. I choć znajduje pracę w bibliotece, a w sercu jakiś spokój i wszystko mogłoby się wydawać sielską idyllą, przypadkowo znaleziony odcięty palec zmienia wszystko. Anka zgłasza makabryczny incydent na policję, a ta podczas przeszukiwań pobliskiego lasu natrafia na zwłoki Tomasza, miejscowego ogrodnika i złotej rączki w jednym. Ale, ale!!! Pojawia się problem. Denat ma wszystkie palce. Tak zaczyna się strach i trwoga w Ance, bo nic nie jest proste, jak się początkowo odczuwało, a ludzie, nawet ci w mundurach, nie dają nadziei na bezpieczeństwo. Coraz więcej się komplikuje, a w miasteczku zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy. I chyba ta kumulacja wszystkiego napędza Ankę do tego stopnia, że sama staje się detektywem. Lecz – czy to aby rozsądne?
„Makabryczne odkrycia to nie tylko dowód zbrodni – to lustro, w którym odbija się ludzka samotność i strach.” „Tuż obok” gra na emocjach. Czytanie sprawia frajdę, ale i pewnego rodzaju zatrwożenie, które tylko potęguje emocje. Mimowolnie stajesz się Anką i próbujesz stawić czoła temu, co książkowy pierwowzór. Boisz, ale coś w tobie sprawia, że próbujesz. Że mimo wszystko znajdujesz w sobie krztę kobiecej odwagi i niuchasz tam, gdzie nie powinnaś. I wiesz o tym, że ryzykujesz, że stajesz na linii wroga, ale cóż – mówisz sobie. Wóz, albo przewóz. A wszystko to zasługa dobrego pióra autorki, świetnie skonstruowanej fabuły i perfekcyjnie wręcz przemyślanej intrygi, która z każdą stroną coraz bardziej odbiera zmysły i racjonalność. Zanurzasz się w powieści, która jest mieszanką kryminału, obyczajowości i romansu w jednym. Wyczuwasz charaktery postaci, ich złość, ale i podszepty umysłu. Twój też szepcze, coś podrzuca, coś przypuszcza. I tak siedzisz z nosem w książce do końca.
Pochłania cię, wciąga i dziwnie nie puszcza.
agaKUSIczyta Agnesto