„A morze wcale nie wzbiera” to opowieść o spotkaniu trójki przyjaciół, które przeradza się w pełną napięcia podróż przez relacje, emocje i wspomnienia. To, co oczywiste, stopniowo przestaje się takie wydawać, a poczucie, że coś ważnego czai się tuż pod powierzchnią, nie opuszcza czytelnika aż do ostatnich stron.
W opowiadaniach ze zbioru „Dom na skraju niczego” Adriana Chrząszcza jest wiele krwi, ale jeszcze więcej cierpienia. Autor prowadzi nas ciemnymi ścieżkami ludzkiej psychiki – poprzez horrory i fantastykę aż po opowieści aż nazbyt realistyczne. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, lecz ciekawa, wartościowa i niezapomniana.
„Nie brookliński most/Lecz na drugą stronę/Głową przebić się/Przez obłędu los/To jest dopiero coś” – tak pisał Stachura. W powieści Agnieszki Bednarskiej jest mowa o innym moście – Golden Gate w San Francisco. Pięknym, lecz przyciągającym samobójców; pięknym tak, że barierki ochronne są śmiesznie niskie, by nie psuły widoku. Jest też rozpacz i nadzieja, potężna, niezwykła, tajemnicza więź łącząca obce sobie na pozór kobiety oraz wymierzona w niecodzienny sposób sprawiedliwość – a całość tworzy bardzo spójną, realistyczną i przejmującą opowieść. Doskonałe domknięcie trylogii na którą składają się także Piętno Katriny i Zabierz dzieci, wyjedź z miasta.
Anioły, demony, Piekło, Niebo, okrucieństwo, poświęcenie, pożądanie, poezja, szaleństwo, walka. Ale przede wszystkim miłość. Miłość przekraczająca granicę między życiem a śmiercią. Miłość, która niczego się nie boi. Miłość, która przed niczym się nie cofnie. To wszystko zmieściło się na 376 stronach Księżyców Jowisza Joanny Bober. To wszystko raz przeczytane, nie da się już nigdy zapomnieć.
Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach, zapisanych słowach. Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. Podróż, która pozwoli jej poznać historię z czasów wojny; opowieść domagającą się dalszego ciągu.
„Sen o królowej” wnikliwie analizuje relację córki z matką. Ile w niej miłości, a ile całkiem innych uczuć? Czego córka nie wie o matce, a czego matka o córce? Jakie tajemnice zostaną odkryte? Jakie decyzje podjęte? I czy po jej przeczytaniu spojrzymy inaczej na własne życie?
Tom składa się z sześciu opowiadań. Nie mają wspólnej fabuły, ale wyrażają wspólne doświadczenie: tęsknotę za prawdziwie włączającą wspólnotą i bunt wobec starego świata, który chwieje się posadach, pęka, a szczeliny w jego skorupie wpuszczają coraz więcej światła, lecz wciąż są zbyt wąskie, by dało się przez nie przecisnąć na wolność.
Nie istnieje odejście bardziej ostateczne niż śmierć. Żadna moc nie jest w stanie sprawić, aby zmarli powrócili – jedynie moc literatury. W powieści Adrianny Filimonowicz wskutek pewnego przedziwnego zdarzenia takie powroty stają się możliwe. Ale choć zmarli nie przypominają w niczym hollywoodzkich zombie, to ani oni, ani ich bliscy nie są – wbrew początkowym nadziejom – zadowoleni z tej sytuacji. Trzeba pozwolić im ponownie odejść: uwolnić ich i siebie. Czy to się uda?
„Mokra biel Bambino” to dojrzałe pisanie. Historie jak z telewizyjnego reportażu albo z wiejskich plotek Igras ubiera w wyrafinowaną literaturę, a tę nasyca niepokojącym przeczuciem Śmierci. Perfekcyjnie panuje przy tym nad językiem: bogaty, subtelny i dyskretny wraz z rozwojem fabuły zanika aż do przezroczystości, pozostawiając samą Opowieść.”
Podobno umierającemu człowiekowi przewija się przed oczami całe życie. Bohaterowi powieści Derkowskiego jawią się jednak przede wszystkim polskie problemy: tożsamość, religia, tolerancja; myśli też o związkach i uczuciach, a czasem szarga świętości. Zastanawia się, analizuje, stawia pytania. Jeśli czytelnik uważnie przyjrzy się tej książce, bardzo możliwe, że odnajdzie w niej siebie.
Stolica żyje inaczej niż inne miasta. Pędzi tylko pozornie. Pod spodem buzuje drugie dno. Książka Mateusza Kaczyńskiego to kalejdoskop scen, widoków, postaci, spostrzeżeń. Skrawki, okruchy fragmenty, wyłowione z codzienności czujnym okiem autora. Zabawne, dziwne, zaskakujące. Razem składają się na wciągający obraz warszawskiego „żyćka”.
Jarek to buntowniczy siedemnastolatek który słucha rapu – czyli normalka. Ale gdy ojciec znajduje u niego zioło, wszystko się zmienia. Kontrolowany na każdym kroku chłopak w końcu pęka i postanawia się zabić. Przeszkadza mu jednak ciotka Gabrysia, która okazuje się… wiedźmą. Zmusza go aby dał sobie szansę i wysyła go w lata dziewięćdziesiąte, gdzie Jarek staje się ni mniej nie więcej, tylko młodszym bratem własnego ojca. A nastoletni ojciec pije, pali i bije się z kim popadnie. Dlaczego zatem kiedy dorósł, stał się nudziarzem obsesyjnie pilnującym syna?
W prawdziwym świecie ojciec myśli, że Jarek uciekł z domu. Prosi o pomoc Gabrysię i razem szukają chłopaka. Okazuje się jednak, że przeszłość nie zapomina o doznanych krzywdach i potrafi zemścić się nawet po wielu latach.
Czasem myślisz, że znasz całą prawdę, dopóki ktoś nie pokaże ci jej z innej perspektywy…
W starym domu zawsze jest coś do zrobienia, naprawienia, odnowienia. Łatwiej się z tym uporać mając na podorędziu zdolnego majsterkowicza, nawet jeśli trzeba go sobie wynająć. Domy, nie tylko stare, ale i duże, natomiast mają to do siebie, że nie tylko coś się w nich psuje, ale i czasem zaginie. A co będzie, jeśli tym razem gdzieś się zapodzieje „złota rączka”?...
Na poszukiwania wraz z właścicielką domu wyruszą: nie do końca obiektywny policjant, niesforny pies i tajemniczy głos z przeszłości. Przedmieścia Łodzi okażą się jednak kryjówką dla o wiele mroczniejszych sekretów, niż mogłoby się wydawać. Nie tylko ta jedna kobieta znajdzie się w niebezpieczeństwie…
Idealna opowieść dla każdego sympatyka zagadek i miłośnika tajemnic, który nie stroni od emocji.
Fikcja. Ale nasza rzeczywistość już się w nią przekształca. Upały. Racjonowana woda. Trudno dostępne jedzenie. Limitowany Internet bez zdjęć. Zwykłe życie sprzed… Właściwie czego? Kryzysu? Katastrofy? Jakkolwiek to określić, życie „sprzed” jawi się jako raj utracony. Fikcja. Ale upały już mamy…
Nagły ryk psa z mieszkania piętro wyżej wywołuje cykl zdarzeń, w które wplątani zostają ludzie, zwierzęta, literatura, architektura, fizyka, miłość i - zaświaty. Komedia w hołdzie słynnemu warszawskiemu osiedlu "Za Żelazną Bramą", nie jest jednak tym, czym się z początku zdaje...
Książka Pauliny Paprockiej to znacznie więcej niż dziennik wspólnych podróży. To ciepła, inspirująca opowieść o mamie i córce, które podróżując na krańce świata budują więzi międzypokoleniowe, a także wsparciu, zaufaniu, kompromisach i trosce o siebie nawzajem. Dla mamy to powrót do czasów młodzieńczej beztroski, dla córki lekcje dorosłości, planowania, odpowiedzialności. Dla obu - odkrywanie świata na własnych warunkach, stawianie wyzwań, a przede wszystkim dobra zabawa.
Marta i Adam. Czyli już wszystko wiadomo? Ależ skąd. Jest przecież cały wszechbarwny fantazyjny świat szkła dichroicznego, muzyka, artystyczna stolarka i niełatwa rzeczywistość... A na to wszystko patrzy Alex - a raczej "patrzy " bo nie jest człowiekiem. Powiedzmy to sobie jasno: żeby się czegokolwiek dowiedzieć, trzeba przeczytać książkę.
Wszyscy razem - w jednym domu, ale dwu wymiarach. Ewa, Krzysiek, Bronka, Franek, kogut Rasputin, kura Helcia oraz… pewna święta. Jest ktoś kto te wymiary łączy. Jest humor, miłość, przebaczenie, nieco magii. „Tutaj, tam, tu” to lekka i mądra opowieść rodzinnych tajemnicach, o pamięci, o więziach silniejszych niż śmierć.
Dwie starsze panie. Czy jedyne, co im odpowiada, to picie herbatki i rozwiązanie problemu problemów? Ależ skąd. Pełna osobliwość, szalone zdarzenie powraca. Tajemnice wyjścia na szczękę, a przypadki się niebezpiecznie kumulują, doprowadzając do… No właśnie: do czego?